1473819_581054438610364_2079522108_n

Nie ma budki bez ognia…

W poniedziałek ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości, organizowany przez środowiska narodowe w ramach uczczenia święta odzyskania przez Polskę niepodległości 11 listopada 1918 roku. W Marszu wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy pokojowo chcieli oddać cześć bohaterom.
Niestety, nie wszyscy przyjechali tylko na spokojne obchody. W trakcie przemarszu przy Ambasadzie Federacji Rosyjskiej grupa zamaskowanych sprawców dokonała aktu wandalizmu, podpalając budkę policyjną. Następnie ci sprawcy obrzucili petardami teren ambasady i chcieli na niego wtargnąć. Jak wiadomo z trwającego śledztwa, dokonali tego członkowie ONR. Śledztwo jest w toku i są zatrzymywani kolejni sprawcy. Jeden z zatrzymanych tłumaczył to „przejawem patriotyzmu”. Najwidoczniej jego rozumienie patriotyzmu różni się od tego, które prezentują inni uczestnicy Marszu.
Sprawa wywołała napięcie dyplomatyczne między Polską a Rosją. Polski ambasador w Moskwie Wojciech Zajączkowski został wezwany do rosyjskiego MSZ w celu złożenia wyjaśnień. Z oświadczenia rosyjskiego MSZ dowiadujemy się, że polskiemu ambasadorowi został przedstawiony zdecydowany protest przeciwko zajściom 11 listopada przed ambasadą FR. Swoje ubolewanie wyraził Prezydent RP Bronisław Komorowski, który przeprosił Rosję. Mimo to strona Polska nie została przeproszona za ewidentny odwet ze strony Rosji. W dwa dni po zdarzeniach w Warszawie członkowie organizacji Inna Rosja wrzuci na teren ambasady RP w Moskwie race i świece dymne oraz wywiesili transparent „Rosja od Warszawy do Portu Artura!” Za tak haniebny czyn strona Polska nie usłyszała słowa przeprosin. Rosja uzasadnia to tym, że incydent pod ich ambasadą w Warszawie jest nieporównywalnie większy i dotkliwszy niż obrzucenie petardami polskiej ambasady w Moskwie.
Niewątpliwie spalenie budki było aktem wandalizmu, czego popierać nie można. Jednak jako Polacy nie możemy również godzić się na kajanie przed Rosją i tłumaczenie z wydarzeń w sytuacji, gdy strona rosyjska nawet nie raczy wyrazić ubolewania za haniebne zajścia przed ambasadą Polski w Moskwie. Powinien to być sygnał do działania dla polskiej dyplomacji, a przede wszystkim rządu, aby stosować bardziej zdecydowaną politykę w relacjach z Rosją i egzekwować szacunek i równe traktowanie Polski.
Musimy również pamiętać, aby nie utożsamiać sprawców działań pod ambasadą FR w Warszawie z Marszem Niepodległości, bo dla uczestników tego zgromadzenia ważne jest uczczenie tego ważnego dnia w historii Polski, a nie burdy i awantury.

Marta Jaremczuk

Skomentuj