Mateusz

„Lex semper dabit remedium”

Często zadaję sobie pytanie o istotę angażowania się ludzi dobrej woli w rozmaite projekty charytatywne. Poświęcają oni swój cenny czas i wkładają wiele energii w działania, z których nie czerpią żadnych wymiernych korzyści – po prostu dają innym cząstkę siebie, nie oczekując niczego w zamian. Wolontariusze tacy całkowicie bezinteresownie świadczą pomoc osobom potrzebującym, dla których jest to często jedyna możliwość jej uzyskania. Jaki jest więc cel podejmowanego przez nich trudu? Czy przemawiają przez nich altruizm, etyka, jakieś bliżej nieokreślone pobudki wyższego rzędu? Czy kieruje nimi poczucie pewnego szczególnego obowiązku wobec społeczeństwa, płynące na przykład z wykonywania zawodu cieszącego się powszechną estymą ogółu? Zapewne znaczna część wolontariuszy odpowiedziałaby, że ich zaangażowanie w pomoc innym wynika z wyznawanego przez nich systemu wartości. Bezinteresownie pomagają osobom potrzebującym, ponieważ kierują się w życiu chrześcijańskim miłosierdziem, albo też wyprowadzają uniwersalne reguły moralności z innych źródeł. Niezależnie od pobudek i motywacji takich ludzi, łączy ich niewątpliwie gotowość do wyrzeczeń, do rezygnacji z zysku, do podzielenia się posiadanymi dobrami materialnymi. Wolontariuszy jednoczy ta cecha, którą powszechnie określa się mianem szlachetności.
W przypadku świadczenia pomocy prawnej pro bono mamy do czynienia z wolontariatem o niezwykle istotnym znaczeniu społecznym. Wynika to z faktu, że bardzo wielu osób zwyczajnie nie stać na pomoc adwokata czy radcy prawnego. Ceny usług prawnych są w Polsce bardzo wysokie, jednak z uwagi na tematykę niniejszego artykułu nie chcę zagłębiać się w przyczyny takiego stanu rzeczy. Skupię się natomiast na sytuacji ludzi ubogich, borykających się często z wieloma problemami natury prawnej i potrzebujących profesjonalnego wsparcia ze strony prawników udzielających porad charytatywnie. Ustawodawca przewidział oczywiście, że pewne osoby ze względu na niedostatki materialne mogą nie być w stanie samodzielnie pokryć kosztów pomocy świadczonej przez pełnomocnika czy obrońcę. Zarówno w postępowaniu karnym, jak i cywilnym istnieją odpowiednie regulacje na wypadek niemożności opłacenia prawnika. Art. 78 § 1 Kodeksu postępowania karnego przyznaje oskarżonemu nie posiadającemu obrońcy z wyboru prawo do żądania, aby sąd wyznaczył mu obrońcę z urzędu, jeżeli w sposób należyty wykaże, że nie jest w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny. Analogiczny przepis znajduje się w Kodeksie postępowania cywilnego, którego art. 117 § 1 stanowi, że stronie zwolnionej przez sąd od kosztów sądowych w całości lub części przysługuje prawo domagania się ustanowienia adwokata lub radcy prawnego. Z kolei § 2 powyższego artykułu przyznaje osobie fizycznej, która nie została zwolniona od kosztów sądowych prawo do pomocy z urzędu, jeżeli udowodni, że nie jest w stanie opłacić pełnomocnika bez uszczerbku dla utrzymania siebie i rodziny. Art. 267 Kodeksu postępowania administracyjnego przewiduje możliwość zwolnienia strony od opłat i innych należności związanych z tokiem postępowania w razie niewątpliwej niemożności ich poniesienia. Ponadto tzw. prawo pomocy normują, w sposób zbliżony do procedury karnej i cywilnej, przepisy art. 243 – 263 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Teoretycznie więc wszystko jest w porządku, skoro zgodnie z literą prawa każdy, nawet najuboższy i najbardziej nieświadomy prawnie obywatel, może w postępowaniu uzyskać profesjonalną pomoc na koszt państwa. Teoretycznie…
Przytoczone przeze mnie przepisy proceduralne bardzo ładnie brzmią, niestety ograniczają zakres wsparcia dla osób niezamożnych wyłącznie do etapu samego postępowania – karnego, cywilnego czy przed sądami administracyjnymi. W postępowaniu administracyjnym instytucja pełnomocnika z urzędu nie została określona bezpośrednio, dlatego też możliwość skorzystania z tego dobrodziejstwa na podstawie przepisu przewidującego zwolnienie od opłat i innych należności wydaje się mocno dyskusyjna. Nie kojarzę też przepisów, które zobowiązywałyby przedstawicieli palestry do nieodpłatnego udzielania porad prawnych osobom potrzebującym wsparcia z ich strony, które w danym momencie nie biorą udziału w postępowaniu, a które bardzo potrzebują wskazania odpowiednich przepisów czy pomocy w sporządzeniu pisma. Nie oznacza to oczywiście, że środowisko prawnicze nie dostrzega tego istotnego problemu. Tak oto pisała o pomocy pro bono śp. Joanna Agacka – Indecka, wówczas już jako prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: „O potrzebie takiego działania chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Ale zadania te spełniać należy także poprzez pryzmat usuwania barier w pomocy pro bono. Szczególną troskę samorządu rodzi brak regulacji bezpłatnej, przedsądowej pomocy prawnej. Kolejne, nieudane, skomplikowane projekty ustawowe nie dają gwarancji na szybkie i proste rozwiązanie tego problemu – tak istotnego społecznie.” („Palestra” 5-6/2008)
Cóż zatem pozostaje osobom, które jeszcze nie wystąpiły na drogę sądową, bo na przykład nie wiedzą, czy taka możliwość w ogóle im przysługuje? Oczywiście wyłącznie wsparcie ze strony tych prawników, dla których priorytetem jest drugi człowiek, a nie wymierny zysk materialny. Na szczęście, wbrew powszechnie utartym stereotypom, są wśród synów Temidy również i tacy, którzy poważnie podchodzą do roli edukatorów prawnych społeczeństwa. Z wykonywaniem zawodu prawnika wiąże się bowiem szczególny obowiązek zapewniania bezpieczeństwa prawnego, warunkującego porządek i stabilność w państwie. Jednym z najważniejszych aspektów tego społecznego zobowiązania jest uświadamianie ludzi o przysługujących im uprawnieniach i obowiązkach. Antyczni rzymscy juryści mawiali „ignorantia iuris nocet” – „nieznajomość prawa szkodzi.” Któż jednak ma zapobiegać owej nieznajomości, a w razie potrzeby łagodzić jej opłakane skutki, jak nie prawnicy właśnie? Art. 1 § 1 Prawa o adwokaturze mówi, że instytucja ta powołana jest do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz w kształtowaniu i stosowaniu prawa. Czy są to jedynie górnolotne frazesy, które ustawodawca podniósł do rangi obowiązującego, lecz niekoniecznie przestrzeganego przez adwokatów prawa? Sformułowany w powyższym przepisie imperatyw współdziałania w kształtowaniu wolności i praw obywatelskich nie może być w pełni realizowany bez udzielania pomocy prawnej każdemu, kto jej potrzebuje, nawet jeżeli nie jest w stanie za nią zapłacić. Jednak postulat obligatoryjnego upowszechnienia pomocy pro bono w środowisku prawniczym, choć jest on niewątpliwie szczytny i szlachetny, jest też niestety zupełnie utopijny ze względów ekonomicznych. Nie można oczekiwać, że w odpowiedzi na potrzeby uboższych warstw społeczeństwa adwokaci, radcowie prawni czy notariusze masowo poświęcą czas przeznaczony na obsługę wielkiego biznesu i bogatych klientów, aby, podążając za przesłaniem wiersza Juliusza Słowackiego, „nieść przed Narodem oświaty kaganiec”. Byłoby to założenie zupełnie nierealne, dlatego też nikt poważny nie wymaga od ogółu naszych prawników podobnych wyrzeczeń. Należy natomiast szukać takiego rozwiązania problemu ogromnego zapotrzebowania na pomoc prawną pro bono, by dało się je wcielić w życie i skutecznie realizować. Odpowiedzią na problemy prawne ludzi ubogich są właśnie rozmaite szlachetne przedsięwzięcia, podejmowane zarówno przez indywidualnych prawników, jak i przez Kościół, organizacje charytatywne czy partie polityczne. Jedną z takich inicjatyw jest działająca prężnie grupa prawna przy Forum Młodych PiS w Warszawie.
Wśród członków stołecznej młodzieżówki największej obecnie partii opozycyjnej w Polsce jest wielu prawników i studentów prawa. Grupa prawna zrzesza obecnie całkiem sporo wolontariuszy, którzy co czwartek w siedzibie warszawskiego biura okręgowego PiS przy ul. Koszykowej 10 udzielają darmowych porad prawnych, sporządzają opinie prawne w sprawach z zakresu rozmaitych gałęzi prawa, jak również formułują treść pism procesowych i wskazują organy właściwe do rozpoznania sprawy. Jestem członkiem owej grupy dopiero od miesiąca, a w tym czasie uczestniczyłem w prowadzeniu kilku niezwykle interesujących spraw – wielopłaszczyznowe spory z zakresu ubezpieczeń społecznych przeplatają się u nas z problemami, które można rozwiązać przy pomocy norm prawa cywilnego. Zdarzają się też sprawy karne. Jesteśmy wszyscy bardzo młodzi i nikt z nas nie ukończył jeszcze aplikacji, dlatego w przypadku konieczności dalszego prowadzenia sprawy na etapie procesowym i reprezentacji przez pełnomocnika odsyłamy osoby korzystające ze świadczonej przez nas pomocy do tych adwokatów i radców prawnych, którzy współpracują społecznie z naszą partią. Dzięki zaangażowaniu w projekt sporej liczby prawników wyznających podobne zasady jest możliwe realne udzielanie profesjonalnego wsparcia prawnego wielu osobom, które bez takiej możliwości skazane byłyby na błądzenie w ciemnościach gęstego lasu niezrozumiałych dla nich przepisów. Dlatego też jestem głęboko przekonany, że nasza praca przynosi owoce nie tylko w przypadku jednostek, ale pośrednio również – w szerszej perspektywie – przyczynia się do budowania świadomości prawnej społeczeństwa. Im większej liczbie osób pomożemy, tym większą satysfakcję będziemy odczuwali z podjętego przez nas trudu. Wspierając poszczególnych ludzi w ich problemach prawnych, bierzemy udział w budowaniu świadomości prawnej społeczeństwa, a także współdziałamy w ochronie wolności i praw obywatelskich. A zatem realizujemy dyspozycję art. 1 § 1 Prawa o adwokaturze, nie biorąc za to ani grosza i czerpiąc z tego faktu ogromną satysfakcję.
W tym punkcie należy zastanowić się, czy nasze działania pro bono, z których jako młodzi prawnicy jesteśmy tak dumni, są wystarczające dla realizacji powyższego postulatu. Czy nie dałoby się zrobić jeszcze czegoś więcej, podjąć się naszkicowania i wcielenia w życie analogicznego projektu o szerszym zasięgu? Oczywiście, że coś takiego jest do zrobienia, a Forum Młodych PiS wśród wielu zalet ma również i tę, że szczytne idee i założenia stara się w miarę możliwości przekuwać w konkretne czyny. Jednym z takich działań będzie, na razie jeszcze pozostający w fazie planowania, ogólnostołeczny projekt regularnego świadczenia pomocy pro bono w poszczególnych dzielnicach. Jeżeli uda nam się zrealizować tę wspaniałą wizję, już wkrótce od Ursusa do Rembertowa i od Ursynowa do Bielan powstaną specjalne lokalne grupy wsparcia prawnego dla potrzebujących obywateli, zbierające się w określonych odstępach czasu w dzielnicowych siedzibach PiS. Naszym zamiarem jest wspieranie osób niezamożnych w różnych problemach życia codziennego, nie chcemy ograniczać się wyłącznie do świadczenia pomocy prawnej. Dlatego też proponujemy, żeby w skład każdej takiej grupy weszli, oprócz prawników, również radni PiS z danej dzielnicy oraz ktoś potrafiący udzielać wsparcia psychologicznego, na przykład ofiarom przemocy domowej czy innych traumatycznych przeżyć. W sytuacji, gdy niedostatki pomocy ze strony państwa czy samorządu lokalnego spychają ludzi ubogich na margines społeczeństwa, nasza partia powinna zrobić wszystko w celu naprawy takiego stanu rzeczy. Jednym z aspektów podejmowanych przez PiS działań w tej materii będzie właśnie utworzenie dzielnicowych grup wsparcia dla osób, których nie stać na opłacenie pomocy prawnej czy psychologicznej.
Czy nasze szczytne założenia przyniosą oczekiwane rezultaty? Czy w ogóle uda się je zrealizować? No cóż, przewidywanie przyszłości przy obecnym stanie nauki jest niemożliwe, a zatem na razie zostaje nam sfera domysłów, marzeń i wiary w sukces. Tak, marzycielstwo i optymizm, wyznawanie ideałów wypływających z przyjętego systemu wartości i nadzieja na lepsze jutro to cechy ludzi młodych. Oczywiście mam na myśli młodość umysłu, młodość ducha. Dopóki wierzymy w to, że możemy choć trochę naprawić świat i sprawić, że otaczająca nas rzeczywistość stanie się nieco bardziej przyjazna dla wszystkich, dopóty jesteśmy młodzi, niezależnie od metryki.
Ostatnio czytałem sporo tekstów z epoki pozytywizmu. W trakcie lektury felietonów Bolesława Prusa czy artykułów Aleksandra Świętochowskiego naszła mnie refleksja, że od drugiej połowy XIX wieku w sumie niewiele się zmieniło. Owszem, ktoś wytoczy argument, że mamy przecież ogromny postęp technologiczny, w przeciwieństwie do ludzi z tamtej epoki nie żyjemy w kraju okupowanym przez wrogie mocarstwo, nie mamy cenzury, służba zdrowia tak wspaniale działa, w związku z rozwojem nauk medycznych żyjemy statystycznie dwa razy dłużej, mamy ogromne możliwości rozwoju w rozmaitych dziedzinach itd. Tylko czy na pewno wszystkim tak dobrze się żyje? Pozytywiści wierzyli, że poprzez pracę organiczną i pracę u podstaw uda się zaradzić wszelkim problemom społeczeństwa. Ich wiara w uniwersalne panaceum na rozmaite bolączki wielkiego organizmu społecznego wydaje się ze współczesnej perspektywy grubą przesadą. Niemniej jednak – może ktoś nazwie mnie naiwniakiem – uważam, że elementarne założenia pozytywizmu nadają się do zastosowania również dzisiaj. Nie mam oczywiście na myśli twardego pozytywizmu prawniczego, skompromitowanego w realiach zdehumanizowanego państwa totalitarnego założenia o absolutnej konieczności przestrzegania każdego prawa, nawet nieludzkiego i zbrodniczego. Natomiast pozytywistyczne spojrzenie na społeczeństwo jako jeden spójny organizm, do którego prawidłowego działania jako całości niezbędne jest sprawne funkcjonowanie poszczególnych organów, jest według mnie jak najbardziej aktualne. Nie można budować nowoczesnego, prężnie rozwijającego się państwa ignorując pewne grupy społeczne, wykluczając ludzi poprzez niezapewnienie im wsparcia, na które ze względów ekonomicznych nie mogą sobie pozwolić. Nie można z nadzieją patrzeć w przyszłość, nie stawiając solidnych fundamentów nadających się do jej budowania. Dlatego też jestem głęboko przekonany, że właśnie praca organiczna i praca u podstaw, pomimo upływu ponad stu lat od momentu sformułowania tych wzniosłych założeń, pomogą nam w warunkach współczesności, w oparciu o dorobek przeszłości, budować lepszą przyszłość.
Współczesna Polska to kraj ogromnych kontrastów na różnych płaszczyznach, przede wszystkim tej ekonomicznej. Ludzie bogaci, sąsiadując z ubogimi, izolują się od nich przy pomocy wysokich murów tzw. zamkniętych osiedli. Rządząca klasa polityczna zdaje się bardziej przejmować swoją pozycją i czerpaniem prywatnych korzyści wypływających ze sprawowania władzy, niż problemami osób niezamożnych. Być może dlatego, sformułowany ponad pięć lat temu przez śp. Joannę Agacką – Indecką postulat zapewnienia powszechnego, nieodpłatnego wsparcia prawnego dla osób ubogich na etapie przedsądowym do dnia dzisiejszego nie doczekał się realizacji. Nie miejmy złudzeń, pod rządami obecnej władzy nic takiego nie zostanie wprowadzone. Gdyby w drodze nowelizacji przepisów proceduralnych nakazano prawnikom świadczenie pomocy z urzędu we wszelkich sprawach na wszystkich ich etapach, od zwykłej porady poczynając, trzeba byłoby przecież za to wszystko zapłacić z pieniędzy podatników. PO ma dziś ważniejsze wydatki, chociażby w postaci wspierania tzw. „sztuki nowoczesnej”, utrzymywania rozrośniętej do granic absurdu biurokracji czy finansowania kolejnych propagandowych fajerwerków, wystrzeliwanych na cześć ekipy rządzącej. W tej sytuacji ludziom ubogim, borykającym się często z bardzo poważnymi problemami prawnymi, pozostaje pomoc pro bono, świadczona wyłącznie przez wolontariuszy.
Stara rzymska paremia, zacytowana przeze mnie w tytule niniejszego artykułu głosi, że prawo zawsze przyniesie rozwiązanie problemu. Jednak żeby można było owe szczytne ideały antycznych jurystów wcielić w życie, niezbędne jest aktywne zaangażowanie szerokich rzesz prawników, dla których nieodpłatne wsparcie dla osób ubogich stanowi integralny element etosu zawodowego. Nie uważam nadziei za matkę głupich. Nie wierzę też w brednie, jakoby dobrymi chęciami zostało wybrukowane piekło. To właśnie dobre chęci i nadzieja wcielenia w życie szlachetnych założeń sprawia, że chce mi się zmieniać Polskę. W końcu jestem dłużnikiem zarówno przeszłych, jak i przyszłych pokoleń. I, co najważniejsze, nie jestem w tym przekonaniu odosobniony. Panie i Panowie, oby nam się udało!

Mateusz Korteweg

Forum Młodych PiS

Forum Młodych PiS powstała w 2002 roku to organizacja będąca częścią statutową Prawa i Sprawiedliwości. Jako warszawski oddział młodzieżówki przez ponad 10 lat uczestniczyliśmy i organizowaliśmy liczne akcje polityczne i społeczne: byliśmy na Ukrainie podczas „pomarańczowej rewolucji”, braliśmy udział w kampaniach wyborczych, organizowaliśmy liczne happeningi. Wspomagamy demonstracje oraz konwencje organizowane przez naszą partię. - See more at: http://fmpiswarszawa.pl/o-nas-2/#sthash.uaFLveyb.dpuf

Latest posts by Forum Młodych PiS (see all)

This entry was posted in Artykuły, Piszemy and tagged , , , on by .

About Forum Młodych PiS

Forum Młodych PiS powstała w 2002 roku to organizacja będąca częścią statutową Prawa i Sprawiedliwości. Jako warszawski oddział młodzieżówki przez ponad 10 lat uczestniczyliśmy i organizowaliśmy liczne akcje polityczne i społeczne: byliśmy na Ukrainie podczas „pomarańczowej rewolucji”, braliśmy udział w kampaniach wyborczych, organizowaliśmy liczne happeningi. Wspomagamy demonstracje oraz konwencje organizowane przez naszą partię. - See more at: http://fmpiswarszawa.pl/o-nas-2/#sthash.uaFLveyb.dpuf

Skomentuj