DamianUrbaniak

„Kościół w Polsce – czyli katolicy na marginesie tolerancji”

Rozważając zagadnienie prześladowania chrześcijan nie sposób nie sięgnąć pamięcią do wydarzeń, które miały miejsce w Polsce. Wiele osób pamięta jeszcze jak daleko była posunięta walka z Kościołem, którą toczyły władze komunistyczne. Prześladowanie religijne miało na celu zburzenie wartości, które dzięki chrześcijaństwu są od ponad tysiąca lat w Polsce obecne, a w konsekwencji miało to doprowadzić do zniszczenia narodu od wewnątrz i osłabienia jego chęci walki z wrogiem. Dzisiaj mogłoby się wydawać, że prześladowań już nie ma, a na pewno już nie w Polsce. Odczucia te potęguje fakt, iż obecnie katolicy w Polsce to grupa licząca ponad 33 miliony wiernych! Żyjemy w środowisku tradycyjnie chrześcijańskim i nie przechodzi nam przez myśl, że tak potężna grupa może być prześladowana. To co jednak obserwujemy na przestrzeni ostatnich lat, skłania do głębszej refleksji. Szczególnie sprawa dosyć aktualna, która strasznie bulwersuje środowiska katolickie w Polsce, odnośnie homilii głoszonych przez naszych kaznodziejów. Pomysł, aby wprowadzić na terenie kościoła ograniczenie wolności słowa, poprzez cenzurowanie homilii, jest niezgodny z konstytucją, a dokładniej z art. 54 z rozdziału „Wolności i prawa osobiste”, który gwarantuje w Polsce prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów. Prawo owe jest regulowane przez polski kodeks karny i istnieją okoliczności w których może zostać ono ograniczone. Za co jednak miałby owe prawo mieć ograniczony Kościół? Jest to efekt polityki „tolerancji”, która jest prowadzona w Polsce od kilku lat. Obecnie uznaje się, że Kościół nie powinien mieszać się w sprawy polityki, a ograniczać do tematyki religijnej. Jednak w obecnej sytuacji trzeba sobie zadać pytanie, czy Kościół w Polsce nie ma prawa do zabrania głosu w sprawach takich jak: gender, antykoncepcja, eutanazja, in-vitro, środowiska LGTB, czy chociażby walki o katolicką telewizję TRWAM. Kościół często jest atakowany, przez ludzi domagających się tolerancji, którzy posądzają Kościół o jej brak i sukcesywnie domagają się umniejszania jego roli w życiu publicznym. W pewnym momencie ludzie wyznający politykę tolerancji, zaczęli głosić nietolerancję, a nawet skrajną chrystianofobie. Chrystianofobia to lęk, lub nienawiść odczuwana w stosunku do chrześcijan, która może wynikać z pobudek religijnych, bądź ideologicznych. Wydawałoby się, że zjawisko chrystianofobii dziś występuje tylko w państwach arabskich i azjatyckich, ale jego potężne wpływy na życie publiczne zauważymy także w większości państw Zachodnich. Skąd owe zjawisko w Polsce? Kilka miesięcy temu uczestniczyłem w spotkaniu z cyklu „Świadkowie Wiary” z panem Szymonem Hołownią, który stwierdził, że: „Polska ma najbardziej wierzących ateistów na świecie”. Coś w tym fakcie jest, gdyż jak powiedział pan Hołownia, gdziekolwiek nie zapytasz się ateisty na świecie, czy porozmawia z Tobą na temat Boga, czy religii otrzymasz odpowiedź, w Polsce najczęściej będzie to atak. Ateiści w Polsce bezgranicznie wierzą w to, że nasza wiara nie ma sensu, ale jednocześnie szukają argumentów, aby skuteczniej z nami walczyć. W pewnym momencie zamiast skorzystać z prawa do wolności sumienia, nasi ateiści stali się chrystianofobami i rozpoczęli walkę z Kościołem. Pod płaszczykiem tolerancji i sprawiedliwości, chrystianofoby, środowiska polskiej lewicy i inni, zaczęli szerzyć największą nietolerancję i niesprawiedliwość. Obserwujemy, więc sytuację absurdalną, kiedy polityka tolerancji, jest jednocześnie polityką nietolerancji, a dla większych praw mniejszości, odbiera się prawa większości. W kontekście ostatniego tygodnia, w którym działo się bardzo wiele warto napisać kilka słów. Pierwsze primo, zakończył się sukcesem protest milionów katolików i TV TRWAM od soboty znajduje się na multipleksie. Przypomnę, że znalazła się tam dopiero po długich protestach i miesiącach czekania na oficjalną decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, o przyznanie 33 milionom katolików w Polsce, jednego kanału… Nie podlega wątpliwości fakt, iż jest to wielkie zwycięstwo, ale nie podlega także wątpliwości fakt, że cały ten proceder pokazał jak silna jest polityka „tolerancji w nietolerancji”, praktykowana przez zaledwie około 10% Polaków. Drugie primo, w ubiegłym tygodniu obchodziliśmy międzynarodowy dzień sprawiedliwości społecznej, ogłoszony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Mało dziś się mówi o sprawiedliwości społecznej, a jeśli się mówi, to sprowadza się ją do walki z ubóstwem i bezrobociem, a zapomina się o ujęciu prawnym, które gwarantuje przyznanie każdej jednostce należnych jej praw wynikających z zasad demokracji. Szkoda, że sprawiedliwość społeczna służy każdemu, chyba, że jest katolikiem. Od pewnego czasu co raz ciężej jest nam dowodzić naszych praw do obrony. W Internecie nie brakuje obraźliwych profili, które obrażają osoby wierzące. Obraza uczuć religijnych dla administracji portalu facebook nic jednak nie znaczy. Przestaje także znaczyć dla polskich niezawisłych sądów, które powinny kierować się sprawiedliwością i prawem, a kierują się bliżej nieustalonymi pobudkami ws. Adama Darskiego i wielokrotnego podarcia, przez niego Biblii. Warto wspomnieć również o Ministerstwie Kultury i szokującej instalacji w Centrum Sztuki Współczesnej, na której nagi mężczyzna całuje krzyż, na którym wisi Jezus Chrystus. Sprawiedliwość społeczna w Polsce, więc funkcjonuje na najwyższym poziomie, podobnie polski wymiar sprawiedliwości i poszanowanie prawa, przez organy rządzące. Okazuje się, że prawdziwą sprawiedliwością jest wypuszczenie na wolność pedofila i zabójcę 3 chłopców, Mariusza Trynkiewicza, któremu odmawiano prawa do wolności po zakończonym wyroku na skutek amnestii z 1989 roku, o które to upomniała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która nic nie wspomniała chociażby o sprawie Adama Darskiego i pogwałceniu prawa do obrony w przypadku obrazy uczuć religijnych 33 milionów katolików w Polsce. W ubiegłym tygodniu odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, zorganizowane przez klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. Podczas posiedzenia przemawiał specjalny gość, poseł do PE, Peter van Dalen, który słusznie zauważył, że o prawa chrześcijan dziś w Parlamencie Europejskim nikt się nie upomina, a sama szefowa unijnej dyplomacji, Catherin Ashton, była wielce zaskoczona, że chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą na świecie. Może wynika to z tego, ze kościół był i będzie atakowany niezależnie od czasu i miejsca, a dziś Unia Europejska i inne państwa świata stawiają na model państwa liberalnego. Jak słusznie zauważył prof. Roberto de Mattei, projekt liberalny jest fałszywy, ponieważ neutralne, liberalne państwo w rzeczywistości nie istnieje. Mamy do czynienia z państwem o charakterze chrześcijańskim albo antychrześcijańskim. Kościół posiada swych obrońców albo prześladowców, nie ma trzeciej możliwości. Nie istnieje ona tak z teoretycznego, jak i z historycznego punktu widzenia. Państwo pogańskie, jak miało to miejsce w pierwszych stuleciach chrześcijaństwa, prześladowało Kościół, ponieważ chciało zmusić chrześcijan do apostazji. Chciało, by wybrali między wiarą a wiernością cesarzowi. Tymczasem w przypadku państwa chrześcijańskiego nic takiego nie miało miejsca. W cywilizacji chrześcijańskiej to wiara w Chrystusa była jedyną oficjalną religią państwową, ale nikt nie był prześladowany w tym sensie, że był zmuszany do osobistej wiary. Chrześcijaństwo wymaga spójności między wnętrzem a zachowaniem człowieka, gwarantuje więc każdemu jego wolność. Pogaństwo i neopogaństwo obecnych czasów dąży do przejęcia kontroli nad sumieniem człowieka. Wszystko to sprowadza nas do sytuacji, kiedy to większość, czyli katolicy w Polsce, są na marginesie tolerancji. Warto, więc w kontekście nadchodzących wyborów do PE przemyśleć, czy popieramy proces tworzenia się tego nowego porządku liberalnego, czy może jednak wspieramy ludzi pokroju Petera van Dalen’a i jego sojuszników z PE: Tomasza Poręby, Ryszarda Czarnieckiego, Marka Gróbarczyka, Janusza Wojciechowskiego i innych członków Prawa i Sprawiedliwości, którzy wspierają katolików w Europie i walczą o nasze prawa w Brukseli. Aby zło zatryumfowało wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili, a my pamiętajmy, że jeśli Bóg z nami, kto przeciwko nam?

Damian Urbaniak

Skomentuj